OD:zysk / 2013
Michał Woroch portrety OD:zysk, Poznań, 26/04/2013

Go for credit in the straight world
Look a dealer in the eye
Go for credit in the real world
Won’t you try?

Young Marble Giants

So if the times don’t fit
You can’t go look for another
Use the colaur from the tube
There is nothing efse for you to do
(There is nothing else for you to do)

Gangof Four

Stoimy przed portretami ludzi, których łączy współdziałanie w jednym miejscu w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa. To między innymi światopoglądowa bliskość autora fotografii, sprawia, że oglądając obrazy odkrywamy w nich właściwość, jaka służy często tzw. zdjęciom rodzinnym. Nawet jeśli te nie przedstawiają naszej własnej rodziny, odnajdujemy pewną przyjemność w odgadywaniu powiązań, relacji interpersonalnych i mianownika wspólnej sprawy. Choć ich bohaterowie są odwróceni do spojrzenia aparatu (czyt. widza)*, a nawet wpatrują się w pewną nieokreśloną dal (sprawy?), co niektórzy ulegną wrażeniu niezwykłej, z nimi i między nimi, bliskości.

Portrety tworzą kolekcję osób, które należąc do niewielkiej społeczności, aktywnie działają na rzecz nowej, wspólnej przestrzeni. Równocześnie, każda fotografia ma charakter autonomiczny i przedstawia konkretnego człowieka z jego uwarunkowaniami, myślami i cechami osobistymi. Wytrawni badacze obrazu, uzbrojeni w umiejętność odgadywania znaczeń, będą wręcz mógli domyślić się wyrazu twarzy portretowanej osoby. Równocześnie, nauczeni cytatami o rodowodzie kinematograficznym, mogą doszukać się w tych przedstawieniach także ostatniej minuty przed wielkim wydarzeniem (Last minute before the Great Show).

Dla squattersów jest nim na przykład (nie)oficjalne otwarcie. Tuż przed upublicznieniem dotychczas skrywanej aktywności, aparat fotograficzny łapie ich na ostatniej prostej i wyzwala wizerunek. Tak jakby w tym samym momencie Ktoś próbował przypomnieć portretowanym o starej maksymie Thoreau, który wzywał do nieposłuszeństwa. Ów Ktoś przemieszcza się po drapieżnych schodach squatu, uspokajając jego gospodarzy cichym głosem z (nie)dalekiej przeszłości, powtarzając słowa jak mantrę. Mówi cicho, bo naraża się na uśmiech niedowierzania. Nade wszystko powinniśmy być ludźmi, dopiero zaś potem obywatelami. Słowa te (jak większość przemyśleń głębszych niż to co osadza się na powierzchni zpauperyzowanej pulpy informacyjnej charakterystycznej dla wycieków tzw. płynnej ponowoczesności) giną w soundtracku piosenki Gang of Four. Everybody wants to come. This is what is tuming us all on.

(Po wyjściu ze squatu, Ktoś bezczelnie pyta zgromadzonych przed wejściem do budynku: Kto z Nas ma jeszcze tą zwykłą odwagę, której przez ostatnie lata nie zmieniła pogoń za często zmienianym zdjęciem profilowym i zakupione w internetshop pigułki firmy Cynissme? W hotelu na przeciw budynku, z włączonego na (roz)głos telewizora reklama raczy nas wspaniałym komentarzem tego, co dzieje się na pobliskim Starym Rynku: Wiele nas łączy, lubimy francuskie kino i mamy zgagę … ). Odwagi! Krzysztof Łukomski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *