Monthly Archives: Sierpień 2012

Avinion II

Stało się, dotarliśmy do Avinion i historia zatacza krąg. Sześć lat temu jadąc na stopa z Madrytu do Warszawy znalazłem się właśnie tu. Nie zapomnę nigdy tego stopa, Aix en Provence w deszczu ja przebite koło i kilka godzin stania i nikt się nie zatrzymuje. Do czasu naszej Pani, na wstępie powiedziała nam, że nigdy nikogo nie zabierała na stopa a gdy tylko kogoś widzi to zaraz dzwoni na policję. Zresztą po drodze, przerywając opowieści powtarzała, że sama nie rozumie dlaczego nas zabrała. Krótki przejazd przez miasto kilka opowieści a ja już wiedziałem, że tu wrócę.
Macka zbytnio nie musiałem namawiać na Avinion widział Aix en Provence a wcześniej mówiłem mu, że to przedsmak tego co tam zobaczymy.
Jak na razie nigdzie nie byliśmy tak długo w jednym miejscu, cztery noce ale każda z nich wykorzystana do rannych godzin. Dużo się dzieje i co krok nowi znajomi, to miasto żyje a my razem z nim. Śpimy „na idealności” praktycznie pod pałacem Papieskim, wszędzie blisko a nowo poznani znajomi przygrywają na pobudkę, grają tuz obok na deptaku. Jedynie właściciel knajpy pod którą mamy zaparkowany samochód miny od czasu do czasu stroi. W mieście nie ma żadnych kamperów tylko nasz bus, właściwie wszędzie gdzie byliśmy jest zakaz zatrzymywania w centrum, no cóż.


Avinion

mY

sklepikarz plus fonFAN

Po dwudziestu godzinach promem docieramy do Genuy szukamy jakiegoś noclegu z uwzględnieniem cienia, po tylu porankach spędzonych w rozgrzanym samochodzie traktujemy to jako priorytet. Dawno się tak nie uśmialiśmy. Jest po dwudziestej a termometr w samochodzie blisko 30, do cienia dorzucamy jeszcze dwa zimne piwa. Zaczęło się tak jak zawsze objazd centrum w poszukiwaniu sklepu, ciężko ale jest co prawda ma schody, czekamy. Pan miły podchodzi do nas gdy machamy za okna legitymacją, krótka wymiana informacji „due fredde birre grazie” ucieszeni czekamy.
Po krótkiej chwili sklepikarz przynosi coś zapakowanego w szary papier nie przypominającego gabarytowo piw i podaje przez okno. Kontem oka widzę że Maciej odwraca głowę, ja dzielnie chwytam i zastanawiam się co to jest pierwszy strzał ser. Odwijamy a tam dwie zimne gruszki.

Dorzucam jeszcze foto z telefonu, on zawsze pod ręką, taki mały szkicownik.

sycylia

Czas Płynie a marzenia powoli się spełniają. Często myślałem o Włoszech, parę lat temu miałem ruszyć w długą podróż właśnie tu ale nie wykorzystałem tego, wybrałem inny lot. Sądzę że Maćkowi się też tu podoba, często rozmawiamy o tym co widzimy, inny świat inni ludzie i tak cholernie gorąco. Z powrotem płyniemy promem nie jest tani ale patrząc realnie na przejazd przez całe Włochy kalkuluje się nam. Najtańsza opcja spanie na podłodze no i trochę wytchnienia dla samochodu należy się mu za te wszystkie górki.


Rzym w deszczu

Kolejne miasta z okien samochodu, dwóch kulawych nie sprzyja spacerom, ale tak naprawdę jest coś w tym i zastanawiam się czy to sam fakt podróży wbrew przyjętemu wzorcowi, czy to że po prostu sprawia nam niezłą frajdę.

Często sobie żartujemy „No tak, wyjść skoczyć na szybkości coś zjeść, obejść miasto i poszukać dobrego widoku i ruszyć dalej. Proste jak potrafisz chodzić” Zwłaszcza gdy na wyciągnięciu ręki jest mała włoska pizzeria a ty myślisz tylko o tym aby coś zjeść, po chwili przychodzi zderzenie z rzeczywistością, wyjście z auta to cała procedura, począwszy od logistycznego parkowania, bo przecież winda musi mieć miejsce, po rozkładanie i przesiadanie się na wózki. Dla tego smaku

Skoro Rzym to i Watykan. Tuż po zachodzie Carabinieri pozwalają zaparkować na zakazie. Rzadko miejsca wywołują w nas tyle emocji, chyba w dobrym momencie się tam znaleźliśmy a na dodatek gdy siedzieliśmy na schodach przed bazyliką pewien nieznajomy poszedł do nas. Dziwna rozmowa, wymiana kilku zdań, powiedział nam tyle, że do teraz z Maćkiem zastanawiamy się jak to wszystko jest możliwe, a przy okazji namówił nas na zwiedzanie bazyliki, i dzięki mu za to. Pomijając to że sam obiekt z punktu artystycznego jest doskonały, to kolejny raz i tym razem dobitny zrozumiałem, że dokoła mnie są ludzie który obserwują świat poprzez ekranik mniej lub bardziej zaawansowanych aparacików absolutnie nie zastanawiając się co co widzą.

No i w Bazylice mają najlepsze toalety dla kulawych jakie do tej pory spotkaliśmy=]